Kategorie

Płatności

   
           Zalecane !

    

      Wpłata na konto
            firmowe
      (przelew zwykły)  

      
     Tylko dla klientów
          z zagranicy

Renaissance ‎– Illusion

Dostępność:
Jest Jest
szt.
Cena netto: 68,29 zł 84,00 zł

Renaissance ‎– Illusion

 

 

Label: Island Records ‎– 6339 017, Island Records ‎– ILPS 9139
Format: Vinyl, LP, Album
Country: Netherlands
Released: 1971
Genre: Rock
Style: Art Rock, Prog Rock

 

Tracklist:

 

A1 Love Goes On 2:49
A2 Golden Thread 8:14
A3 Love Is All 3:38
A4 Mr. Pine 6:58
B1 Face Of Yesterday 6:04
B2 Past Orbits Of Dust 14:38

 

Płyta: EX-
Okładka: VG+

 

Barcode and Other Identifiers:

 

Matrix / Runout (Runout stamp side A): 06 AA 6339 017 1Y 2 670 ℗1970 114
Matrix / Runout (Runout stamp side B): AA 6339 017 2Y 1 670 13
Rights Society: BIEM

 

Renaissance był w latach siedemdziesiątych zjawiskiem ze wszech miar oryginalnym i niezwykłym na scenie prog-rockowej (zresztą wszystkie co znaczniejsze takie grupy były zjawiskami jedynymi i niepowtarzalnymi). Głównym znakiem rozpoznawczym zespołu był przepiękny alt Annie Haslam – jedyny taki w historii rocka. Ale zanim Annie Haslam dołączyła do Renaissance parę rzeczy w historii zespołu zdążyło się wydarzyć.

Grupa powstała pod koniec lat sześćdziesiątych z inicjatywy Keitha Relfa i Jima McCarthy, wcześniej muzyków legendarnych The Yardbirds. Dobrali sobie oni Johna Hawkena na klawiszach, Luisa Cennamo na basie, za mikrofon postawili siostrę Keitha - Jane i szybko nagrali swój pierwszy album. Potem doszło do szeregu zmian personalnych i po pewnym czasie okazało się, że w składzie Renaissance nie ma już nikogo z tego pierwotnego składu, a jedyną osobą łączącą oba Renesanse jest Michael Dunford, który najpierw współpracował z zespołem (po raz pierwszy właśnie na Illusion), a potem wskoczył na etat gitarzysty (i został jedynym(?) dysponentem nazwy).

Wszystkie cechy stylu muzycznego Renaissance, które kilka lat później przyniosły grupie międzynarodowy sukces są obecne na Illusion z 1971 roku. Jest już taka charakterystyczna dla ich muzyki zwiewna melodyjność, delikatność, harmonie wokalne, klimat. Debiut zawierał materiał bardziej rockowy, z wyraźnymi naleciałościami psychodelicznymi, a nawet wpływami ze strony brytyjskiego białego bluesa. Illusion to już Renaissance pełną gębą – folkowo-progresywne granie, tak dobrze znane z następnych płyt. Ale jeszcze nie było aż tak łagodnie i miło, jak później. Nieco tego rockowego "zadziora" i psychodelii pozostało.

W 'Mr. Pine' słychać „soczyście” grające organy, jak na przykład u Emersona, a suita 'Past Orbits Of Dust' kończy się ciekawym, psychodelicznym "odlotem" – takich rzeczy już później nie było – przynajmniej na płytach studyjnych. Ale już 'Love Goes on', 'Love Is All' czy 'Face of Yesterday' mogłyby się znaleźć na każdej kolejnej płycie grupy.

Co do możliwości wokalnych Jane Relf – jasne, że były znacznie bardziej ograniczone niż Annie Haslam(*), ale słuchając tych piosenek, jak też tych z debiutu nie ma się wrażenia, że wokalnie jej czegoś brakuje – głos ma ładny, jasny, miły dla ucha.

Z czystym sumieniem można polecić Illusion każdemu, kto lubi i trochę zna Renaissance, a nie jest do końca przekonany, że warto zagłębiać się w czasy przed Annie Haslam – nie powinien się zawieść.