Kategorie

Płatności

   
           Zalecane !

    

      Wpłata na konto
            firmowe
      (przelew zwykły)  

      
     Tylko dla klientów
          z zagranicy

Electric Light Orchestra (ELO) ‎– Out Of The Blue

Dostępność:
Jest Jest
szt.
Cena netto: 47,97 zł 59,00 zł

Electric Light Orchestra ‎– Out Of The Blue

 

 

Label: Jet Records ‎– 5C 154-60170/71, United Artists Records ‎– 5C 154-60170/71
Format: 2 × Vinyl, LP, Album, Gatefold
Country: Netherlands
Released: 1977
Genre: Rock
Style: Symphonic Rock, Prog Rock

 

Tracklist:

 

A1 Turn To Stone 3:48
A2 It's Over 4:08
A3 Sweet Talkin' Woman 3:48
A4 Across The Border 3:52
B1 Night In The City 4:02
B2 Starlight 4:30
B3 Jungle 3:51
B4 Believe Me Now 1:21
B5 Steppin' Out 4:38
C1 Standin' In The Rain 4:20
C2 Big Wheels 5:10
C3 Summer And Lightning 4:13
C4 Mr. Blue Sky 5:05
D1 Sweet Is The Night 3:26
D2 The Whale 5:05
D3 Birmingham Blues 4:21
D4 Wild West Hero 4:40

 

Płyty: EX+
Okładka: EX

 

Barcode and Other Identifiers:

 

Other (Record 1 Catalog#): 5C 154-60170
Other (Record 2 Catalog#): 5C 154-60171
Matrix / Runout (A-side label): JT-LA 823 L1-A
Matrix / Runout (B-side label): JT-LA 823 L1-B
Matrix / Runout (C-side label): JT-LA 823 L2-A
Matrix / Runout (D-side label): JT-LA 823 L2-B
Other (Rights Society): STEMRA

 

Jest sukces – i co dalej?… Właśnie. Trzeba by teraz nagrać płytę nie gorszą, niż poprzednia. Żeby odizolować się od presji fanów i dziennikarzy, Jeff Lynne postanowił popracować w jakimś cichym, odizolowanym miejscu. Wynajął domek w Alpach Szwajcarskich, nad Jeziorem Genewskim, w miejscowości Bassins, w lokalnym sklepie muzycznym wypożyczył fortepian elektryczny i magnetofony (bo gitarę zabrał ze sobą) i… przez pierwsze dwa tygodnie nie napisał nic. Zupełnie nic. Ani jednego taktu. Zwłaszcza, że aura nie sprzyjała. Deszcz, mgła, chmury, zimno, jednym słowem pogoda barowa. Po dwóch tygodniach poranek powitał Jeffa blaskiem słońca, ciepłem, radością i… wkrótce potem, na taśmie wylądował 'Mr. Blue Sky'. Przez następne dwa tygodnie powstało tyle materiału, że wystarczyło na album dwupłytowy. W lipcu Jeff ściągnął całą swą czeladkę do wypróbowanego studia Musicland w Monachium i jesienią 1977r. Out Of The Blue trafił na rynek.

Out Of The Blue to album przejściowy. Nowe zapowiada dużo większe użycie elektroniki niż na poprzednich albumach – i nie chodzi tu tylko o mocno rozsyntezatorowany, instrumentalny 'The Whale'. Chodzi też o wzbogacenie brzmienia vocoderem, którym bardzo chętnie posługuje się Richard Tandy. To nowe to też pewne okrojenie roli smyczków – wbrew temu, co widnieje w metryczce albumu, McDowell nie zagrał na płycie ani jednej nuty, Gale pojawił się tylko w jednej kompozycji, a i to na fortepianie, nie wiolonczeli, a Kaminski raptem w trzech. Wszystko to zapowiada dość radykalny lifting brzmienia, jaki swojej Orkiestrze zafunduje już na kolejnej płycie Jeff Lynne. Pewna zmiana szaty brzmieniowej w niczym nie zmienia faktu, że Out Of The Blue świetnie kondensuje to, co w dotychczasowym dorobku Electric Light Orchestra było najlepsze, najciekawsze. Bogate, pełne inwencji aranżacje, chwytliwe melodie, niebanalną melodykę, bajkowy nastrój. I oczywiście typowe dla Jeffa Lynne’a beatlesowskie ciągotki.

Nie brakuje tu kompozycji zaskakujących. O 'The Whale' już było: instrumentalna, tajemnicza kompozycja z dużą ilością intrygujących dźwięków analogowego syntezatora. 'Birmingham Blues' stanowi pewien zwrot w stronę bardziej konwencjonalnego rocka; 'Wild West Hero' (z Kaminskim na skrzypcach i Gale’em na fortepianie) ma w sobie coś z muzyki filmowej, idealnie pasowałoby jako podkład do westernu. 'Jungle' intrygująco ubarwiają efekty dźwiękowe jak najprawdziwszej dżungli. A rozpędzone 'Across The Border' w pewnym momencie efektownie skręca w rejony muzyki… mariachi (trąbki, ogólnie meksykański, południowy klimat). I bardzo fajnie przegryza się to z dość typową dla Elektrycznej Orkiestry Kameralnej dynamiczną piosenką, ładnie udekorowaną skrzypcowymi „zawijasami” Kaminskiego.

Większość płyty to jednak takie ELO, jakie fani tego zespołu pokochali: niebanalnie zaaranżowane, pełne wpadających w ucho, chwytliwych melodii, bogate (ale nie przeładowane!) brzmieniowo piosenki. Takie jak chyba najpopularniejsze w całym zestawie 'Sweet Talkin’ Woman', 'Turn To Stone' i nieco mniej znane 'It’s Over', „Night In The City”, „Believe Me Now” czy „Starlight”. „Sweet Is The Night” intrygująco kontrastuje trochę „nerwową” zwrotkę z rozlewnym, melodyjnym refrenem. o melodiach wywodzących się w prostej linii z beatlesowskiej tradycji przebojowego songwritingu i również wzorowanych na Fab Four wokalnych harmoniach.

Tych Beatlesów najbardziej słychać w cyklu utworów wypełniających trzecią stronę oryginalnego zestawu: 'Concerto For A Rainy Day', zainspirowanego przez deszczową pogodę w Bassins. 'Standin’ In The Rain' to minisuita sama w sobie. Podniosły, progrockowy wstęp, orkiestrowe dodatki, zmiany tempa, nastroju… 'Big Wheels' jest już bardziej jednorodne: łagodna, podniosła ballada, z rozwiniętą, rozlewną kantyleną, z orkiestrowymi dodatkami. Jest w tym utworze coś, co kojarzy się z kunsztownymi balladami The Bee Gees. I niesamowite partie chóru, intrygująco wypełniające tło. Nieco cieplejsze 'Summer And Lightning' to też ballada, nieco dynamiczniejsza od poprzedniczki. I zarazem piękne wprowadzenie do wielkiego finału: 'Mr. Blue Sky' - porywającej, przebojowej piosenki, znów kontrastującej bardziej dynamiczną zwrotkę z bardziej rozlewnym refrenem. Do tego w całość wpleciono lekko swingujący popis wokalny…

Piękna, efektowna płyta, której czas się nie ima.